Inne uzależnienia behawioralne hazard, zakupoholizm, uzależnienie od sieci, gry online.

„Jestem hazardzistą” to bolesne wyznanie.


Znaczy: jestem człowiekiem nieprzewidywalnym, nie można mi ufać, potrafię postawić każdą wartość „na jedną kartę” i przegrać.

Zaczyna się najczęściej od przypadkowej, dużej lub drobnej wygranej. Potem jest to sposób na miłe spędzenie czasu, oderwanie od szarej codzienności, z dreszczykiem oczekiwania na wielką wygraną, „bo innym się udało, odmienili swoje życie w ciągu jednej chwili”. Mnie też się uda jak nie tym to następnym razem. Mam już prawie opracowany stuprocentowy system gry na tą maszynę, na ten stół, na talię, na totka.

Z początku małe stawki, w zależności od możliwości. Potem utrata kontroli. Drobne pożyczki. Większe pożyczki. Granie cudzymi pieniędzmi. Kłamstwa. Kłótnie w domu. Postanowienia, że to już koniec. Przerwa. Powrót, tylko z ciekawości. Znowu duża przegrana. Potrzeba odreagowania. Pożyczać nie chcą, bo ile można. Wstyd, poczucie winy, bezsilna wściekłość.

Ile takich cykli można przejść? Dużo. Powroty zdarzają się nawet po kilku latach przerwy w grze. Każdy z nich zakończony większymi stratami. Znam ludzi, którzy przegrali po 100000 dolarów w jeden wieczór. I wracali do gry. Znam takich, którzy przegrali 1000 złotych, ale była to ich miesięczna pensja. Są tacy, którzy nie mogli wytrzymać poczucia utraty godności i zgłaszali się na leczenie po kilku próbach samodzielnej walki. Nie ważne ile przegrałeś. Ważne jest to, że nie można przestać grać. To jest równia pochyła, po której toczy się życie hazardzisty. Jedyny sposób to zatrzymanie choroby na zawsze. Ale tego bez pomocy nie da się osiągnąć.

Zakupoholizm.

W ten sposób kompulsywnie poprawia sobie samopoczucie około 3,5% Polaków. Dotyczy to 5% kobiet i 1,9% mężczyzn. Kobiety najczęściej nie mogą się powstrzymać przed kupnem odzieży, obuwia, kosmetyków i biżuterii. Rzadziej artykułów gospodarstwa domowego i wystroju wnętrz. Mężczyźni kupujący bez opamiętania to raczej gadżeciarze i tzw. kolekcjonerzy.

Kupujesz dla samej przyjemności kupowania? Wracając do domu starasz się upchnąć kolejny ciuch do szafy w, której widzisz masę poprzednich „wspaniałych” ciuchów. Część z nich założyłaś raz ,części nigdy a niektóre są nawet nie rozpakowane. Myślisz wtedy, że trzeba z tym skończyć. Euforia poszukiwania i zakupu już minęła, teraz niesmak i zdziwienie. „Po co mi to było?” Uwagi bliskich i znajomych na ten temat stają się niewygodne. Już nie chwalisz się nowymi zakupami. Raczej wstydliwie upychasz je w ukrytych miejscach gdzie już się nie mieszczą.

Kolejne zachowanie którego przyczynę można znaleźć w biochemii naszego mózgu. Badania amerykańskich naukowców Lauren Leotti i Mauricjo Delgado nad sytuacjami wyboru wykazały, że taka sytuacja pobudza nasz układ nagrody w mózgu. Gdy dokonujemy wyboru, np. w czasie zakupów, doznajemy intensywnej przyjemności. Można to w niektórych przypadkach porównać do przyjemności wynikającej z jedzenia słodyczy, a nawet z uprawiania seksu. Nauczywszy się poprawiać swoje samopoczucie w ten sposób stajemy się zakładnikami zakupów. Wszystkie inne możliwości spędzania wolnego czasu bledną w świetle możliwości udania się na kolejne „polowanie” na coś nowego. Potem jest kac moralny ,wyrzuty sumienia, pusty portfel a czasami kredyt na spłatę długów. Trochę to podobne do haju hazardowego, choć wygraną jest tyko kolejna niepotrzebna rzecz.

Obecny świat bardzo rozkręca konsumpcyjne podejście do życia. Wszechobecne reklamy namawiają do kupna kolejnych „nowszych, modniejszych i lepszych” produktów. Takiej retoryce bardziej ulegają ludzie młodzi dobrze zarabiający, co sezon kupujący nowe rzeczy by poprawić sobie samopoczucie, poczuć się „lepszym” ,bardziej na topie. Sprzyja to rozwojowi tego typu kompulsji.

Straty jak w innych uzależnieniach. Ogólne obniżenie nastroju, stany depresyjne, rozchwianie emocjonalne, spadek poczucia wartości, utrata bezpieczeństwa finansowego. Straty społeczne, utrata znajomych, rodziny, samotność poczucie niezrozumienia. Poczucie niskiej wartości.

Praca nad powrotem do równowagi nie jest prosta. Należy nauczyć się dokonywać bardziej racjonalnych i świadomych wyborów, urealnić wydatki. Poznać i nauczyć się konstruktywnie radzić sobie z uczuciami. Odbudować swoje poczucie wartości. Samemu jest trudno przejść tą drogę. Należy zmienić nawyki, nauczyć się przeciwstawiać trendom środowiskowym. A czasami istnieje konieczność zmiany środowiska. Zapraszamy do wspólnej pracy nad przywróceniem równowagi w twoim życiu.

Uzależnienie od sieci.

Uzależnienie od przebywania w sieci niszczy tak samo jak każde inne. Zaczyna się często od etapu fascynacji. Świat który odkrywa się przed nami po drugiej stronie ekranu jest ciekawy, łatwo dostępny, a co najważniejsze może nas oderwać od codzienności, zmienić nastrój, poprawić samopoczucie. W związku z tym zaczynamy tam przebywać coraz częściej i coraz dłużej. Zaczyna on być najpierw miłym przerywnikiem w ciężkiej pracy, napiętej sytuacji, stresie. Przynosi ulgę. Daje miłe bodźce. Niepostrzeżenie zaczyna zajmować coraz więcej miejsca w naszym życiu. Przerwy w pracy na serfowanie po sieci zaczynają być coraz dłuższe. Czasem nie wykonujemy powierzonych zadań bo sieć wciąga nas coraz bardziej. Sytuacja zaczyna się odwracać i to co miało nas oderwać od stresu i napięć samo staje się źródłem stresu. Nie przespane noce. Nie wyrabiamy się z robotą, w domu nas nie ma , bo potrzeba zanurzenia się w sieć jest atrakcyjniejszą alternatywą niż przeżywanie na żywo trosk, problemów a nawet samej bliskości w rodzinie. Zaczynamy odczuwać rozdrażnienie i niepokój gdy nie mamy dostępu do mediów. Inne rozrywki i sposoby spędzania wolnego czasu już nas nie pociągają. Z fazy fascynacji internetem w której realizowaliśmy tam swoje cele ,poszukiwania nowości, rozwój intelektualny, zdobywanie wiedzy, hobby itp. ,przechodzimy do fazy uzależnienia w której nasze życie poza siecią jest już tylko przykrym przerywnikiem.

I znowu jak w każdym z uzależnień okazuje się, że obcowanie z internetem zmieniło biochemię naszego mózgu. Internet a raczej bodźce jakie on w sobie niesie wprowadzał nasz układ nerwowy w pożądane dla nas, aczkolwiek sztuczne i oderwane od realnego życia stany. Od tych stanów a raczej substancji , jakie produkuje nasz mózg w trakcie bodźcowania go obrazkami z sieci uzależniamy się. Nie umiemy już bez nich funkcjonować. Stają się naszym narkotykiem. Jak każdy narkoman z czasem potrzebujemy coraz większych dawek uzależniających substancji. Więc szukamy mocniejszych bodźców np pornografii lub gier (wtedy dochodzi adrenalina). Szukamy usprawiedliwień dla przebywania w sieci więc na przykład czaty, gdzie poznajemy podobnych do siebie a, wydaje nam się ,atrakcyjniejszych od otaczających nas w realu ludzi. Budujemy tam sztuczne poczucie wartości ,bo możemy się pokazać tylko z naszej lepszej, a czasami całkiem nie prawdziwej strony. Nie uczestnicząc w realnym życiu coraz bardziej je zaniedbujemy, przestajemy w nie inwestować i czas spędzany poza siecią staje się coraz bardziej bolesny i niepożądany. Staliśmy się uzależnieni od sieci.

Zdrowienie zaczyna się w momencie spiętrzenia kryzysów. Rozpad rodziny, utrata pracy ,problemy zdrowotne powodują ,że musimy dokonać wyboru. Podjąć ryzyko zmiany stylu życia. Zdrowienie jest bardzo trudne. Sieć i media otaczają nas ze wszystkich stron. Mamy się nauczyć żyć używając mediów, a nie uciekając w nie od swoich uczuć. Mamy się od nowa nauczyć żyć w realnym świecie bez możliwości ucieczki w sztuczny świat internetowych przeżyć.

Czyli klasyka zdrowienia z uzależnień. Rozpoznanie strat, praca nad konstruktywnym radzeniem sobie z uczuciami . Ciężki i trudny okres detoksu od wchodzenia do sieci. Rozpoznanie i eliminacja zagrożeń powodujących chęć powrotu do nałogowych zachowań. Nauka budowania satysfakcjonującego życia w realu. Wszystko to, jako zespół terapeutyczny, znamy i umiemy. Zapraszam do niełatwej pracy nad wychodzeniem z pułapki uzależnienia sieciowego.

Cyberprzestrzeń.

Gry. Gry online. Uzależnienie ,które zbierze najstraszliwsze żniwo w ciągu nadchodzących lat.

Dziewczyna przez trzy lata nie wpuszczała swoich rodziców do pokoju. Nie sprzątała, nie myła się ,pozwalała tylko na podawanie sobie jedzenia. Próby ingerencji matki w jej styl życia pacyfikowała nacinając sobie żyletką nadgarstki. Wszystko zaczęło się od niewinnej gry online, a zakończyło totalnym zerwaniem ze światem rzeczywistym. Okazało się, że chwilowa ulga w przeżywaniu rzeczywistych problemów (otyłość ,niska samoocena) jaką przynosiła gra przekształciła się w nałogowe uciekanie od rzeczywistości w całości. To jest przykład z Japonii cytowany za „Newsweekiem”. Czy w Polsce zdarzają się takie sytuacje? Niestety tak.

Doświadczona terapeutka amerykańskiego ośrodka terapii uzależnień medialnych mówi ,że smartfon może dostać do używania dziecko, które ukończyło co najmniej 15 lat i „wykazuje się odpowiedzialnością życiową”. Co się dzieje w rzeczywistości. Kilka procent dzieci umie obsługiwać smartfon zanim nauczy się mówić!!! Rodzice w Polsce nie postrzegają nic złego w tym, że ich dzieci spędzają kilka godzin dziennie online. Przecież „Nigdzie nie łazi i nikomu nie przeszkadza”. Poza tym nikt nie monitoruje co dziecko robi w sieci, jakie strony odwiedza, z kim się kontaktuje.

Coraz większe wymagania dotyczące sukcesu w życiu stawiane przed dziećmi i młodzieżą oraz coraz mniej czasu jaki rodzice poświęcają na kontakt z dziećmi skutkuje tym, że ogromne rzesze młodych ludzi znika w cyberprzestrzeni.

Tam mogę być kim chcę ,tam nikt ode mnie nic nie wymaga, tam mogę odnosić sukcesy bez większego wysiłku, tam mogę wymazać porażki i zacząć z czystym kontem wszystko od nowa, albo po prostu stać się nieśmiertelnym i żyć poza wszelkimi zasadami. W tym czasie nie uczę się życia w realnym świecie, nie zbieram doświadczeń jak przeżywać realne porażki, nawiązywać kontakty, radzić sobie ze swoimi słabościami, ciężko i systematycznie pracować na sukces. Nic dziwnego w tym, że im dłużej przebywam w cyberświecie tym bardziej nie umiem żyć w realu i tym bardziej przeraża mnie gdy ktoś chce mnie do realu przywołać. Coraz częściej zdarzają się zachowania agresywne ze strony osób uzależnionych od ucieczki w cyberprzestrzeń gdy ktoś chce im ten wirtualny świat wyłączyć. Nie ma się co dziwić. Takie osoby czują się wtedy tak jakby odłączano im tlen.

Amerykańska psycholog Kimberly Young jako pierwsza zwróciła uwagę, ,że uzależnienia od internetu powinno być traktowane jako choroba. Według niej można wyróżnić pięć podtypów tego uzależnienia :

-Erotomania internetowa (cybwer sexual addiction)- polega głównie na przymusie oglądania filmów I zdjęć pornograficznych, a także np. uczestniczenia w czatach o tematyce seksualnej.

-Socjomania internetowa (cyber-relatonship addiction) to uzależnienie od kontaktów społecznych w internecie, np. czatów i grup dyskusyjnych których użytkownicy zaczynają zastępować uzależnionemu rodzinę i przyjaciół.

- Uzależnienie od sieci (net compulsions) polega na odczuwaniu przymusu nieustanego przebywania w sieci, np. po to by grać w gry sieciowe czy robić zakupy online.

- Przeciążenie informacyjne (information overload)-to uzależnienie od ciągłego poszukiwania i pobierania nowych informacji z internetu.

- Uzależnienie od komputera (computer addiction)-polega głównie na przymusie nieustanego przebywania przy komputerze, który służy np. do grania.

Osoby chcące powrócić do realnego świata zapraszam do wspólnej nad tym pracy. Podkreślam, możemy pomóc tylko tym osobom ,które przyjdą z własną motywacją a nie tym, które chce wyciągnąć z uzależnienia ktoś bliski.

( Źródło: Bohdan Woronowicz, Uzależnienia. Geneza, terapia, powrót do zdrowia, Media Rodzina & Wydawnictwo Edukacyjne PARPAMEDIA, Warszawa 2009.)

Kontakt