Hazard

„Jestem hazardzistą” to bolesne wyznanie. Znaczy: jestem człowiekiem nieprzewidywalnym, nie można mi ufać, potrafię postawić każdą wartość „na jedną kartę” i przegrać.
              Zaczyna się najczęściej od przypadkowej, dużej lub drobnej wygranej. Potem jest to sposób na miłe spędzenie czasu, oderwanie od szarej codzienności, z dreszczykiem oczekiwania na wielką wygraną, „bo innym się udało, odmienili swoje życie w ciągu jednej chwili”. Mnie też się uda jak nie tym to następnym razem. Mam już prawie opracowany stuprocentowy system gry na tą maszynę, na ten stół, na talię, na totka.
              Z początku małe stawki, w zależności od możliwości. Potem utrata kontroli. Drobne pożyczki. Większe pożyczki. Granie cudzymi pieniędzmi. Kłamstwa. Kłótnie w domu. Postanowienia, że to już koniec. Przerwa. Powrót, tylko z ciekawości. Znowu duża przegrana. Potrzeba odreagowania. Pożyczać nie chcą, bo ile można. Wstyd, poczucie winy, bezsilna wściekłość.
              Ile takich cykli można przejść? Dużo. Powroty zdarzają się nawet po kilku latach przerwy w grze. Każdy z nich zakończony większymi stratami. Znam ludzi, którzy przegrali po 100000 dolarów w jeden wieczór. I wracali do gry. Znam takich, którzy przegrali 1000 złotych, ale była to ich miesięczna pensja. Są tacy, którzy nie mogli wytrzymać poczucia utraty godności i zgłaszali się na leczenie po kilku próbach samodzielnej walki. Nie ważne ile przegrałeś. Ważne jest to, że nie można przestać grać. To jest równia pochyła, po której toczy się życie hazardzisty. Jedyny sposób to zatrzymanie choroby na zawsze. Ale tego bez pomocy nie da się osiągnąć.

MiM na Youtube

Formularz Kontaktowy

Imię 
E-Mail 
Temat 
Wiadomość